Wycieczka szlakiem łódzkich murali
     

Cierpliwość popłaca – murale doczekały się swoich 15 minut. Pomysł zainteresowania łodzian tematyką murali zrodził się parę miesięcy temu w głowie pani Katarzyny Jasińskiej, która od jakiegoś czasu pracowała nad koncepcją trasy łączącej poszczególne reklamy. Swoim pomysłem podzieliła się z panią Anną Saciuk-Gąsowską, kustoszem Działu Sztuki Nowoczesnej Muzeum Sztuki w Łodzi. Czas był idealny – niebawem planowano otwarcie oddziału Muzeum na terenie Manufaktury – ms^2. Do muralowego komitetu zaproszono jeszcze panią redaktor Joannę Podolską z Gazety Wyborczej, niestrudzoną propagatorkę wiedzy o łodzi i organizatorkę przyciągających nieraz po pół tysiąca osób spacerów. Również moja skromna osoba znalazła się w tym gronie. Plan szybko się skrystalizował: impreza prezentująca łódzkie murale stała się częścią uroczystości związanych z otwarciem ms^2. Z racji rozrzucenia murali po mieście spacer postanowiono zastąpić przejazdem autobusem miejskim.

Akcja promująca otwarcie ms^2 i łódzkie murale zarazem rozpoczęła się na łamach łódzkiego dodatku Gazety Wyborczej na kilka dni przed imprezą. Tuż przed dniem otwarcia Muzeum Gazecie towarzyszył dodatek o nowej placówce na kulturalnej mapie Łodzi, zawierający tekst o muralach i pokrótce je opisujący. 22 listopada 2008 r, czyli w sam dzień wycieczki szlakiem murali Gazeta Wyborcza wydrukowała piękny, 4 stronicowy dodatek o reklamach na ścianach kamienic, zawierający ich opisy, nazwiska twórców, zdjęcia oraz naukową ekspertyzę.

Uczestnicy wycieczki zebrali się w hallu ms^2 na krótko przed godziną 14, a do wspomnianych wyżej osób dołączył również pan profesor Mariusz Łukawski z Pracowni Projektowania Plakatu łódzkiej ASP. Po krótkim powitaniu wszyscy zeszli po trapie do oczekującego autobusu.

Pierwszy przystanek na trasie znajdował się przy muralu Lido, przy skrzyżowaniu Wólczańskiej i Kopernika. Tu zebrani utworzyli tłumek (czy – jak wolał poeta – tłumik) i pomimo lekkich opadów śniegu wysłuchali krótkich wypowiedzi na temat murali, spaceru (przejazdu) i historii Łodzi. Głos zabierały kolejno pani Anna Saciuk-Gąsowska, Joanna Podolska, prof. Mariusz Łukawski i ja. Pani Anna zdradzała sekrety autorstwa malowidła, pani Joanna mówiła o historii danego miejsca, pan profesor o sztuce projektowania samej w sobie, a ja o sprawach związanych z katalogowaniem murali, ich pojawianiem się i znikaniem. Tak mniej więcej podzieliły się nasze kompetencje podczas całej wycieczki. Spod murala Lido przeszliśmy do następnego, znajdującego się przy skrzyżowaniu Wólczańskiej i Zamenhofa. Tam na ścianie rozgrywa się walka między reklamą Totalizatora sportowego i fabryki konserw, toteż nie dziwi napis „buduje obiekty sportowe” tuż pod „baranina z kapustą”.

Następny przystanek znajdował się w istnym zagłębiu murali, czyli w okolicach skrzyżowania al. Kościuszki i Żwirki. Do dziś znajdują się tam trzy murale, reklamujące Zjednoczenie Przemysłu Bawełnianego im. Armii Ludowej, „zespołowy” mural zjednoczenia zakładów dziewiarskich oraz nieco zapomniane malowidło promujące Teatr Wielki. Na wzmiankę zasłużył nieistniejący już mural Otexu, zastąpiony przez mural Tesco, również zamalowany.

Trzeci przystanek urządziliśmy na ul. Skrzywana tuż za skrzyżowaniem z Wólczańską. Obejrzeć tam było można bardzo prosty i tajemniczy zarazem mural Eskimo, który w zasadzie jest serią pionowych pasów, z tu i ówdzie występującym pingwinem – logotypem tych zakładów.

Czwarty przystanek znajdował się na al. Politechniki, naprzeciwko elektrociepłowni. Zobaczyć tam można było bardzo dobrze zachowany mural zakładów Pierwsza, którego kolory są intensywne do dziś. Z drugiej strony posesji znajduje się mniejszy, również kolorowy mural z napisem „tkaniny jedwabne”. Trzeci znajduje się już przy skrzyżowaniu z Wróblewskiego i rozsławiał łódzką Fonikę.

Mural Olimpii z ul Sienkiewicza (przy Tylnej) był bohaterem piątego przystanku, natomiast szósty przystanek miał miejsce przy najsłynniejszej łódzkiej reklamie – przy motylu Pewexu. Przy okazji wspomnieliśmy inne murale w tamtej okolicy. Na samym skrzyżowaniu Traugutta i Sienkiewicza znalazły się jeszcze trzy reklamy – Eldomu, Fotonu i najprawdopodobniej PSS Społem. Ich stan pozostawiał wiele do życzenia, kolejno: zły, fatalny i niewidoczny. Będąc w okolicy nie można zapomnieć o muralu przedstawiającym zawiązany na supeł papieros. Znajdował się on na ścianie budynku u zbiegu ulic Traugutta i Kilińskiego i skutecznie zniechęcał do palenia.

W drodze powrotnej do Muzeum zobaczyliśmy jeszcze reklamę ze skrzyżowania ulic Sienkiewicza i Narutowicza, zapraszającą do Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku na Zdrowiu.

Wycieczka przyniosła wiele nowych informacji, gdyż w autobusie znalazły się osoby mniej lub bardziej zaangażowane w tworzenie murali lub sprawę znające. Z miejsca pragnę podziękować organizatorom przejazdu za tak wspaniałe wypromowanie łódzkich murali, a gościom za uczestnictwo i wszelkie uwagi co do reklam, ich powstawania i historii.

Fotorelacja:

Zgrupowanie ogranizatorów. W centrum - dodatek do Gazety Wyborczej poświęcony łódzkim muralom.
Z autobusu wysypało się sporo ludzi.
Przed obliczem reklamy zakładów Lido.
Pomimo marnej pogody publiczność dopisała.
Organizatorzy akcji. Od lewej: pani redaktor Joanna Podolska, pani Katarzyna Jasińska, pani Anna Saciuk-Gąsowska i pan profesor Mariusz Łukawski.
Druga część przystanku pierwszego.
Przystanek trzeci.
Przez megafon przemawia pani Anna Saciuk-Gąsowska.
Głos zabiera pan prof. Mariusz Łukawski.
Solaris, którym jeżdziliśmy.

 

© Łódzkie Murale · Ostatnia aktualizacja tej strony: 1.12.2008